Zarząd Transportu Metropolitalnego piętrzy trudności, aby nie oddać mu pieniędzy.
NIK negatywnie oceniła brak skuteczności dochodzenia od pasażerów opłat za korzystanie z komunikacji miejskiej bez ważnego biletu. ... Zarząd Transportu Metropolitalnego ...
Śląski wydział Prokuratury Krajowej prowadzi dochodzenie dotyczące zmuszania cudzoziemców do pracy jako kierowcy autobusów. Niektórzy mieli pracować nawet 450 godzin miesięcznie. W artykule wymieniono ZTM jako podmiot monitorujący sprawę i oczekujący na wyniki postępowania prokuratorskiego.
Metropolia nie radzi sobie z egzekucją kar od gapowiczów. Zaległości wynoszą już ponad 260 milionów złotych! NIK negatywnie oceniła brak skuteczności dochodzenia od pasażerów opłat… 1 stycznia 2019 r. wartość przejętych należności wynosiła prawie 252,5 mln zł.
Trwa śledztwo. Prokuratura: Kierowcy traktowani jak niewolnicy… Prokuratura Krajowa twierdzi, że cudzoziemcy byli zmuszani do pracy nawet 450 godzin miesięcznie… Zarząd Transportu Metropolitalnego, któremu firma Krzysztofa P. świadczyła usługi, monitoruje sprawę i oczekuje na wyniki postępowania prokuratorskiego.
## Sprawdź co słychać w regionie # Metropolia nie radzi sobie z egzekucją kar od gapowiczów. Zaległości wynoszą już ponad 260 milionów złotych! 05/01/2023 - 10:33 Metropolia wyciąga do gmin członkowskich rękę po dodatkowe pieniądze na transport zbiorowy, a tymczasem sama mogłaby zdobyć ponad 250 mln zł. Pod warunkiem, że wyegzekwuje od gapowiczów kary za jazdę bez biletu. Najwyższa Izba Kontroli opublikowała właśnie oficjalny raport z kontroli przeprowadzonej w Górnośląsko – Zagłębiowskiej Metropolii. Jego treść znana była jednak wcześniej, gdyż ustalenia Izby zostały zaprezentowane już wiosną podczas posiedzenia sejmowej Komisji Samorządu i Polityki Regionalnej. Generalnie NIK dość życzliwie ocenił Metropolię stwierdzając, że jej działalność przyczyniła się do poprawy transportu zbiorowego na terenie gmin członkowskich. Uchybienia? Owszem takie również stwierdzono. NIK zwrócił uwagę na nieprawidłowości związane z przejęciem rozliczeń od poprzednich organizatorów transportu publicznego, a także wytknął, że podział zadań pomiędzy jednostkami tworzącymi GZM był nierzetelny, gdyż rzeczywisty zakres realizowanych przez nie zadań był niezgodny z ich wewnętrznymi regulacjami. No i jeszcze jedna sprawa. NIK negatywnie oceniła brak skuteczności dochodzenia od pasażerów opłat za korzystanie z komunikacji miejskiej bez ważnego biletu. Jak wylicza Izba 1 stycznia 2019 r. wartość przejętych przez Zarząd Transportu Metropolitalnego należności z tego tytułu wynosiła prawie 252,5 mln zł., a na koniec pierwszego kwartału 2021 r. było to już ponad 261 mln zł. - Należności te narastały systematycznie, co wynikało m. in. z całkowitej nieskuteczności czynności egzekucyjnych prowadzonych wobec osób bez aktualnego adresu zamieszkania. Oceniając procedury windykacyjne obowiązujące w ZTM, Izba wskazała na brak jasnych reguł postępowania w odniesieniu do takich dłużników – czytamy w komunikacie NIK. Powtórzmy raz jeszcze, ponad 261 mln zł zaległości. To ponad dwa razy więcej niż wynosi tegoroczny wzrost składki na organizację transportu zbiorowego wnoszonej do budżetu GZM przez gminy członkowskie (w stosunku do zeszłego roku w tym roku rośnie ona o blisko 123 mln zł). To również więcej niż zakładała utrącona na grudniowym zgromadzeniu Metropolii propozycja dodatkowego zwiększenia (o ponad 146 mln zł) tejże składki. Mówiąc nieco obrazowo, gdyby w całości (tak wiemy, że to w praktyce niemożliwe) ściągnąć zaległości od gapowiczów, to miasta i gminy GZM mogłyby w tym roku nie dołożyć do transportu ani złotówki więcej, a budżet na jego organizację i tak byłby większy niż przed rokiem. Takie doniesienia zapewne zmobilizują samorządowców z miast i gmin GZM do silniejszej większej presji na Metropolię i podległy jej ZTM, by skuteczniej egzekwowały zaległe kary od gapowiczów. Tego typu głosy wyraźnie wybrzmiały zresztą podczas grudniowego posiedzenia zgromadzenia Metropolii. - Jeśli efekty nie nadejdą, to trzeba będzie brutalnie podejść do tematu i pomyśleć o ograniczeniach w liniach – stwierdził prezydent Gliwic Adam Neuman.
Trwa śledztwo. Prokuratura: Kierowcy traktowani jak niewolnicy Jak podała "Gazeta Wyborcza", na terenie Górnego Śląska trwa śledztwo badające proceder zmuszania obcokrajowców do pracy przymusowej jako kierowcy autobusów. Kierowcy, głównie z Azerbejdżanu, Gruzji, Indii, Ukrainy i Białorusi, mieli być werbowani do pracy w nadludzkich warunkach. ## 450 godzin miesięcznie Prokuratura Krajowa twierdzi, że cudzoziemcy byli zmuszani do pracy nawet 450 godzin miesięcznie, co znacznie przekracza standardowe normy. Firmie kierowanej przez Krzysztofa P., jednego z największych operatorów transportowych w regionie, postawiono zarzuty dotyczące handlu ludźmi oraz udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. ## Budują osiedle w szczerym polu. "Nie mamy nawet kanalizacji" Śledztwo prowadzone przez policję i Straż Graniczną doprowadziło do zatrzymania właścicieli firmy oraz kilku współpracowników, w tym dwóch funkcjonariuszy Straży Granicznej. Według jednego z kierowców, dzień po akcji policji kilku kolegów z pracy nie pojawiło się na zmianach. - Nagle jakby wyparowali. Nikt nie wiedział, gdzie są, kursy odwołane, autobusy wypadły z rozkładu, totalny chaos - wspominał jeden z kierowców w rozmowie z "Wyborczą". Prokurator Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej ujawniła w rozmowie z dziennikiem, że pracownikom zabierano paszporty i inne dokumenty, co uniemożliwiało im zmianę miejsca pracy lub powrót do kraju. - Z tego powodu te osoby nie mogły zmienić miejsca pracy ani wrócić do swojego kraju - wyjaśniała prokurator. ## Właściciele firmy kwestionują zasadność zarzutów Obrona Krzysztofa i Barbary P. kwestionuje zasadność zarzutów, podkreślając złożoność działania firm zatrudniających cudzoziemców. Mecenas Igor Płaza stwierdził w rozmowie z "Wyborczą": Nasi klienci nie zgadzają się z zasadnością i treścią wszystkich przedstawionych im zarzutów". Kierowcy apelują do premiera. Liczą na pilną reakcję rządu Zarząd Transportu Metropolitalnego, któremu firma Krzysztofa P. świadczyła usługi, monitoruje sprawę i oczekuje na wyniki postępowania prokuratorskiego. ZTM sprawdzał umowy z kierowcami jesienią 2025 r. i nie wykrył wówczas nieprawidłowości. Według Ireny Dawid-Olczyk z La Strada, organizacji zajmującej się walką z handlem ludźmi, podobne przypadki w Polsce są coraz częstsze, a pomaganie ofiarom jest często skomplikowane przez brak świadomości i informacje o dostępnej pomocy.